Pierwsza Komunia Św. i co dalej?


       Miesiąc maj to bez wątpienia najpiękniejszy w ciągu całego kalendarzowego roku. Przyroda budząca się po zimowym śnie cieszy nasze serca i oczy. Jakoś łatwiej nam w dziękczynieniu Bogu Stwórcy modlić się i wychwalać Pana. Pomaga nam w tym be zwątpienia Majowa Pani - Maryja, którą czcimy podczas pięknych majowych nabożeństw przy kapliczkach wiejskich i krzyżach a także w świątyniach przed wystawionym Najświętszym Sakramentem.

       Maj to miesiąc w którym również w wielu diecezjach polskich i wspólnotach zakonnych przeżywane są Wieczyste Profesje i Święcenia Kapłańskie. Cieszy się zatem nasza Matka Kościół z nowych pracowników na Niwie Pańskiej, bo znowu więcej jest rąk, które ludziom będą podawać Słowo Boga i Chleb Życia. Piękny jest ten miesiąc, który kończy się.

       Trzeba nam zatem dziękować Bogu za wszystkie łaski, które my otrzymaliśmy, a także, które otrzymał cały Kościół.

       Wśród rzeszy obdarowanych w tym miesiącu, są również dzieci, te które pierwszy raz w życiu w sposób pełny uczestniczyły w Ofierze Eucharystycznej, które doświadczyły już w sobie mocy Najświętszego Sakramentu. Można by zatem rzec: Pierwsza Komunia Święta, i co dalej?. Czy Jezus Chrystus będzie dla nich największym i najważniejszym skarbem na całe ich życie? Czy Wielka Przygoda z Najświętszym będzie dla nich przeżyciem, do którego będą wracać i nie tylko przez "biały tydzień" ale przez całe życie? Czy będą często przystępować do Uczty Życia, czy może już w niedługim czasie będą tylko na Eucharystii bywać i patrzeć? Przecież Jezus Chrystus powiedział: "Bierzcie i jedźcie", a nie "Bierzcie i patrzcie".

       Przez trzy lata mogłem przygotowywać jako kapłan do Pierwszej Komunii Świętej dzieci. Wiele satysfakcji i radości dawała mi ta praca. Mogłem pozwolić dzieciom przychodzić do Pana, tak jak chciał tego Chrystus, ale zawsze niestety największy problem był z rodzicami, którzy potrzebowali głębokiej Eucharystycznej Katechezy. Wielu z nich bowiem, traktowało dzień Pierwszej Komunii Świętej jak coś magicznego, jak coś co trzeba po prostu zaliczyć i odpękać kolejny etap w życiu swojego dziecka. Jak bardzo zabolało mnie i dało wiele do myślenia stwierdzenie młodego małżeństwa wychodzącego z kościoła, po Uroczystości Pierwszej Komunii Świętej swojej pociechy: "No to teraz mamy spokój". Spokój od czego? od wychowania w wierze? Od przykładu chrześcijańskiego rodzinnego życia? A może od wspólnej rodzinnej modlitwy i niedzielnej Mszy Św.? Czy zobaczę to dziecko, które ma w sercu Jezusa dopiero przed kolejnym do "zaliczenia" Sakramentem Bierzmowania?

       Wiele rodzi się pytań. Wiele by można jeszcze rozważać. Kolejny problem to prezenty i upominki Komunijne. Wystarczy parę groszy w kopercie? Czy trzeba iść dalej. Może trzeba kupić skuter lub najmodniejszy laptop?. A może coś bardziej wystrzałowego?. "Zastaw się a postaw się". Głowa rodziców i gości zaczyna pękać, bo nie wypada kupić w dzisiejszych czasach coś słabego. A może prezenty ofiarować znacznie wcześniej, by dzieci w tym świętym dla nich dniu byli wolni od wszelkich materializmów a skupili się tylko na Jezusie? Jedno jest pewne, do dnia Pierwszej Komunii Św. Trzeba też przygotowywać rodziców, poprzez solidną katechezę, by stroje do Komunii, prezenty, wystrój i otoczka tylko zewnętrzna nie stawały się najważniejsze, ale Bóg, który dał nam największy dar, Siebie samego w Eucharystii. Ważne jest by przypominać rodzicom o ich obowiązkach w wychowywaniu dziecka w wierze. Przecież zobowiązali się to czynić podczas chrztu swoich dzieci, a nawet i wcześniej w dniu swojego ślubu. Rodzice powinni przecież ciągle wprowadzać dzieci w język wiary, ale czy sami mówią tym językiem? Mówić językiem wiary to znaczy przeżyć swoje nawrócenie. Bo wielu dzisiaj jest przecież ochrzczonych ale ciągle mało nawróconych.

       Niech zatem Pierwsza Komunia Święta to jakże piękne i ogromnie ważne przeżycie w życiu religijnym dzieci, stanie się okazją do pogłębiania wiary, nie tylko dzieci, a może przede wszystkim rodziców. Oni to mają odtąd wprowadzać dzieci, dar Boga dla nich, na duchową głębię. Oby jak najwięcej było dzieci, które gdy dorosną będą umiały szczerze powiedzieć swoim rodzicom: Dziękuje Ci mamo i tato za to że nauczyliście mnie Chrystusa.


Ks. Waldemar



...powrót