Majowe rozmyślanie

      Tradycyjnie w maju wierni gromadzą się w kościołach, przy krzyżach i kapliczkach przydrożnych, aby śpiewać litanię loretańską i pieśni ku czci Matki Najświętszej. Jest to świadectwo pobożności i wiary, która w naszym narodzie była i jest bardzo prężna.
      W niektórych rejonach Polski zwyczaj gromadzenia się przy kapliczkach na wioskach jest czymś normalnym, natomiast na naszych terenach (tzw. ziemiach odzyskanych) ta praktyka jest słabo rozwinięta, a bywa, że krzyże i kapliczki stoją gdzieś na rozdrożach dróg w zupełnym zapomnieniu.
      Starsi wspominają, że jeszcze kilka lat temu przychodzili tłumnie na wspólną modlitwę, a dzisiaj młodzi nie chcą.
      - No, ale tak prawdę mówiąc - to przecież młodzi uczą się od starszych "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie". Znamy to motto. Podobnie też, wiary trzeba się uczyć. Jeśli starsi nauczą wiary i praktyk religijnych swoim własnym przykładem, to jest szansa, że ich dzieci i wnuki przejmą zwyczaje, tradycje i świadome życie religijne.
      Są jednak pewne grupy katolików nieświadomych swojej wiary, jej głębi, sensu i treści. To ci, dla których jedyną okazją, aby pójść do kościoła są święta Bożego Narodzenia, Wielkanocne, ewentualnie przystanąć gdzieś na ulicy w Uroczystość Bożego Ciała i popatrzeć na procesję eucharystyczną wspominając pochody pierwszo majowe. Uważają, że w ten sposób wypełniają charyzmat wiary, którą otrzymali w dniu chrztu św.
      Kolejnym etapem ich "rozwoju religijnego (?)" są uroczystości związane z sakramentami:
      - chrzest - "no przecież dziecko trzeba ochrzcić..." - tak tłumaczą nie rozumiejąc, że chrzest zakłada obowiązek wychowania dziecka w tej wierze.
      - pierwsza Komunia św. - No to już wydarzenie bardziej rodzinne niż religijne. "Postaw się, a zastaw się". Często Pan Jezus się w tym dniu w ogóle nie liczy.
      Można by mnożyć przykłady braku świadomości religijnej, ale jedno jest pewne - idąc za nauczaniem św. Jana Apostoła - trzeba w wierze mniej słów i deklaracji, a więcej czynów. Wiara nasza sprawdza się:
  • przez codzienne spełnianie dobra,
  • poprzez realizowanie ewangelii w spotkaniach z Bogiem i drugim człowiekiem,
  • przez czynienie tego, co nie jest obowiązkiem, a jednak cię na to stać.
          My od Boga oczekujemy wiele, a dajemy Mu chyba trochę zbyt mało.

          Jeśli nadal czytasz ten tekst, to teraz pozostawię cię z kilkoma pytaniami. Przeczytaj je uważnie i odpowiedz w swoim sercu:
    1. Jak często uczestniczysz we Mszach św.?
    2. Czy byłeś/łaś już u spowiedzi św. wielkanocnej?
    3. Czy masz różaniec? Umiesz się na nim modlić?
    4. W okresie Wielkiego Postu odprawiane były nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Byłeś/łaś chociaż raz?
    5. Wiesz, co to Gorzkie Żale? Bierzesz w nich udział?
    6. W maju nabożeństwa maryjne. Z tobą, czy bez ciebie?
    7. W czerwcu będą nabożeństwa ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa.
    8. Czy przychodzisz na adorację Chrystusa w Najświętszym Sakramencie?
    9. Ty lubisz obchodzić imieniny lub urodziny. A dzień odpustu w twojej parafii, to takie imieniny całej wspólnoty - zapewne bez ciebie?
    10. Wchodząc do kościołów zachwycasz się ich wyglądem i wystrojem. Wielu ludzi składało ofiary, aby ten Dom Boży służył im i tobie. Ty też troszczysz się o swój kościół?
    11. Jeśli masz dzieci to pomyśl, jaki im dajesz przykład życia religijnego?
    12. Czy postępujesz uczciwie w stosunku do sąsiadów, współpracowników?
    13. Czy dobrze się czujesz z grzechami wypełniającymi twoją duszę?
    14. Jeszcze jedno: obmowy, plotki, wulgaryzmy...

    I co teraz? Jak oceniasz siebie - człowieku wierzący?
    Jesteś blisko Boga? Tworzysz wraz z innymi wspólnotę wiary?
    Nie stój w miejscu! Ratuj swoją duszę! Na nawrócenie nigdy nie jest za późno!
    Pozdrawiam cię serdecznie i niech Pan Jezus będzie przez ciebie uwielbiony!

    Ks. JK



    ...powrót