Świadectwo umierającej Siostry Karmelitanki

       W niedzielnych czytaniach mszalnych słyszeliśmy o sądzie, który odbędzie się nad światem i o Chrystusie, który przybędzie jako Król, i Sędzia, by dokonać sądu nad światem, i raz na zawsze oddzielić dobro od zła. W związku z tym wypada zatrzymać się w tym komentarzu nad sensem ludzkiej egzystencji, życia i śmierci.

       Zdajemy sobie sprawę z tego, że życie człowieka ma swój kres. Nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego, co gromadzimy na ziemi zabrać ze sobą. Po śmierci liczyć się będzie tylko dobro i miłość. Warto zadać sobie pytanie: jak przyjęlibyśmy wiadomość, że już czas rozstać się z tym ziemskim światem?

       Pracując w poprzedniej parafii Waplewo Wielkie, miałem przyjemność poznać żyjących członków polskiej szlachty ziemiańskiej - Sierakowskich, którzy do 1933 r. byli właścicielami Waplewa, a do listopada zeszłego roku w ich posiadaniu znajdował się jeszcze pałac waplewski i piękny park.
(Spadkobierczyni - p. Izabella Sierakowska-Tomaszewska zrzekła się tego majątku przekazując go na rzecz Muzeum Narodowego w Gdańsku, aby tak jak poprzednimi laty zawsze wypełniał służbę Polsce. http://www.szlachta.org/gdansk_10-11-2006.htm) Obecnie utworzono tam Muzeum Tradycji Szlacheckiej i Pomorski Ośrodek Kontaktów z Polonią.

       Ostatnia z żyjących dzieci - przedwojennych właścicieli Waplewa - (p. Jadwiga Rey; mieszkająca w Luksemburgu, a urodzona w Waplewie), prosiła mnie wielokrotnie o modlitwę w intencji swojej córki. Chcę Wam przybliżyć tę postać, to S. Maria Elżbieta Rey - Karmelitanka klauzurowa, przełożona klasztoru w Pecs na Węgrzech.

       Pani Jadwiga napisała do mnie w liście:

"Była tam wezwana przez 9 sióstr karmelitanek, które przeżyły 50 lat komunizmu rozegnane i w cywilu. Poprosiły o pomoc w odtworzeniu Karmelu, bo same nigdy nie słyszały o Soborze Watykańskim II i nie mogły sobie poradzić. Nasza Bisia pojechała na Węgry z Francji z karmelu w Metz i jak po 6 latach tam dostała raka, to mówiła, że - jak mówi francuskie przysłowie - "Pan Bóg sobie kosi trawę pod nogami" zabierając ją. Bo trzeba 15 lat, żeby odbudować Karmel, 6 jest za mało. No cóż - człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi..."

       Siostra Maria Elżbieta zmarła 18 kwietnia 1999r.

       Pani Jadwiga Rejowa - Sierakowska przesłała mi również artykuł, który jest francuskim tłumaczeniem z programu telewizyjnego Katolickiej Telewizji Węgierskiej. Zamieszczony też został w "Niedzieli" nr 29/99.

       Poniżej zamieszczam treść świadectwa. Może kogoś z czytających internautów zmobilizuje on do nowego, świeżego spojrzenia na życie i misję, jaką każdy z nas ma do spełnienia.

Ks. JK


ŚWIADECTWO SIOSTRY MARII - ELŻBIETY - więcej



...powrót